Porady eksperta

Twórca gry bez firmy: jak fiskus ocenia przychody, koszty i promocję

Użytkownik zwrócił się do nas z prośbą o udzielenie odpowiedzi w następującym stanie faktycznym:

Dzień dobry! Planuję w styczniu wydać grę na platformie Steam. Wyczytałem w internecie, że mogę to zrobić bez zakładania działalności gospodaraczej i rozliczając się potem z przychodów z licencji (gdyż ja udostępniam grę, a Steam ją sprzedaje i oddaje mi część przychodów). Co jednak w przypadku, gdy chcę wydać prywatne pieniądze na kampanię influencerów, żeby zwiększyć szanse na większą sprzedaż? (jednorazowy boost w jednym konkretnym dniu) Czy wtedy mam obowiązek założenia firmy? Nie wiem, jak mam to ugryźć, gdyż sytuacja moja jest taka, że w zeszłym roku sprzedałem mieszkanie i wraz z żoną podróżujemy po Europie (tzn. pomieszkujemy trochę w różnych krajach Europy, a trochę w Polsce), a pisanie gry to takie dodatkowe zajęcie, które robimy z założeniem, że jak się uda zarobić to fajnie, a jak nie, no to trudno ;). Więc ciężko to nazwać działalnością gospodarczą, gdyż jak mi się chce, to pracuję nad grą, a jak nie, to nie, no i absolutnie nic nie zarabiam na ten moment, a jeśli już będę zarabiał, to głównie po premierze w ciągu 1-2 miesięcy (potem już grosze). Prosiłbym o poradę jakie mam tutaj opcje do wyboru. Szczególnie w kontekście kupowania tej kampanii influencerów - czy mogę to odliczyć jako koszty, czy muszę płacić od tego jakieś dodatkowe podatki, albo czy mogę to potraktować jako "prywatny zakup" i po prostu rozliczyć się z całości przychodu ze Steam jako przychodu z licencji?

Spis treści:

  1. Hobby, projekt po godzinach czy już działalność pod nadzorem fiskusa?
  2. Jak naprawdę wygląda sprzedaż gry przez platformę, a nie „na własną rękę”?
  3. Przychód to jedno, ale skąd właściwie biorą się koszty
  4. Promocja i influencerzy jako moment zmiany perspektywy
  5. Podsumowanie: jeden projekt, wiele możliwych ocen

Hobby, projekt po godzinach czy już działalność pod nadzorem fiskusa?

Zanim przejdziemy do szczegółów związanych z rozliczeniami i wydatkami na promocję, warto zacząć od podstawowego pytania, które pojawia się w większości dyskusji o zarabianiu w sieci: kiedy to, co robisz, jest w świetle prawa po prostu „hobbystyczne”, a kiedy - nawet bez zakładania firmy - zaczyna przypominać działalność gospodarczą albo działalność nierejestrowaną?

W polskim prawie nie ma magicznej granicy pomiędzy tym, co prywatne, a tym, co jest działalnością zarobkową. Zamiast tego organy podatkowe analizują faktyczny charakter działań danej osoby, biorąc pod uwagę kilka elementów: czy działania są ciągłe i powtarzalne, czy mają cel zarobkowy, oraz jak zorganizowane są te działania. Jeżeli ktoś sprzedaje coś jednorazowo, sporadycznie i bez zamiaru systematycznego zarabiania, to zwykle można to uznać za działalność prywatną. Jednak nawet sprzedaż regularna, jeśli spełnia pewne warunki, może podlegać opodatkowaniu lub wymagać formalnego ujęcia w przepisach podatkowych.

Prawo podatkowe w Polsce przewiduje już specjalny tryb dla drobnej działalności prowadzonej bez rejestracji firmy, nazywany działalnością nierejestrowaną. Zasady są następujące:

  • Możesz prowadzić taką działalność bez wpisu do CEIDG (czyli bez formalnej jednoosobowej działalności gospodarczej), jeśli w żadnym miesiącu przychody nie przekraczają określonego limitu (na rok 2026: 75% minimalnego wynagrodzenia, czyli prawie 3 641 zł miesięcznie), oraz jeśli nie prowadziłeś działalności gospodarczej w poprzednich 60 miesiącach.
  • Przychody z takiej działalności są opodatkowane w PIT jako „przychody z innych źródeł” i trzeba je uwzględnić w rocznym zeznaniu PIT-36, ale nie trzeba zakładać firmy ani płacić comiesięcznych zaliczek.
  • Warunek limitu jest kluczowy - przekroczenie progu automatycznie powoduje konieczność rejestracji działalności gospodarczej (z obowiązkami m.in. względem ZUS i VAT), a kontynuowanie działalności bez rejestracji po przekroczeniu limitów może być traktowane jako wykonywanie działalności gospodarczej bez wymaganych formalności.

Jeżeli Twoja gra generuje dochody w sposób sporadyczny i niewielki, to może się zmieścić w ramach działalności nierejestrowanej lub być rozliczana jako przychód z innych źródeł w PIT-36 bez formalnej firmy. Ale jeśli Twoje działania zaczną wyglądać na uporządkowane, powtarzalne i skierowane na stałe generowanie przychodów - zwłaszcza jeśli pojawią się wydatki, promocje lub systematyczne wpływy - to fiskus może uznać taką aktywność za działalność gospodarczą w sensie podatkowym, nawet jeśli formalnie nie założyłeś firmy.

Jak naprawdę wygląda sprzedaż gry przez platformę, a nie „na własną rękę”?

Na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się prosta: twórca wrzuca grę na platformę, gracze ją kupują, a platforma co jakiś czas przelewa pieniądze. W praktyce jednak, z punktu widzenia prawa podatkowego, nie jest to klasyczna sprzedaż gry przez twórcę końcowemu odbiorcy.

W modelu stosowanym przez duże platformy dystrybucji cyfrowej twórca nie sprzedaje egzemplarzy gry bezpośrednio graczom. Zamiast tego udziela platformie prawa do dystrybucji gry, a platforma działa jako pośrednik, który:

  • ustala zasady sprzedaży,
  • obsługuje płatności,
  • występuje wobec graczy jako sprzedawca,
  • a następnie rozlicza się z twórcą, przekazując mu ustaloną część przychodów.

Z perspektywy podatkowej oznacza to, że po stronie twórcy nie powstaje przychód z klasycznej sprzedaży towaru, lecz przychód wynikający z korzystania z praw majątkowych do utworu albo z ich udostępnienia. To istotna różnica, ponieważ wpływa na:

  • sposób kwalifikacji przychodupodatku dochodowym,
  • możliwość stosowania określonych kosztów,
  • ocenę, czy dana aktywność ma charakter prywatny czy już zorganizowany.

W praktyce fiskus patrzy przede wszystkim na treść relacji prawnej, a nie na to, jak twórca opisuje ją potocznie. Jeżeli regulamin platformy przewiduje, że twórca zachowuje prawa autorskie, a platforma jedynie je wykorzystuje w określonym zakresie, to przychód twórcy nie pochodzi ze sprzedaży „gry jako rzeczy”, lecz z eksploatacji prawa autorskiego. Nawet jeśli dla użytkownika końcowego wygląda to jak zwykły zakup gry.

To rozróżnienie ma jeszcze jeden ważny skutek: moment powstania przychodu. Twórca nie rozpoznaje przychodu w chwili, gdy gracz kliknie „kup”, lecz wtedy, gdy - zgodnie z zasadami platformy - środki stają się mu należne i są mu wypłacane lub postawione do dyspozycji. Oznacza to, że rozliczenia podatkowe są oderwane od pojedynczych transakcji graczy i skupiają się na cyklicznych rozliczeniach z platformą.

Co istotne, sam fakt korzystania z platformy pośredniczącej nie przesądza jeszcze o konieczności zakładania działalności gospodarczej. Organy podatkowe nie uznają automatycznie, że skoro ktoś publikuje grę na platformie, to prowadzi firmę. Jednak jednocześnie nie traktują takich przychodów jako całkowicie „neutralnych” czy nieistotnych podatkowo - są one widoczne, ewidencjonowane i możliwe do przypisania konkretnej osobie fizycznej.

Dlatego właśnie sprzedaż gry przez platformę znajduje się w pewnej „szarej strefie” pomiędzy czysto prywatnym działaniem a pełnoprawną działalnością gospodarczą. Dopóki skala jest niewielka, działania nieregularne, a projekt ma charakter dodatkowy, sytuacja może być oceniana łagodniej. Jednak wraz ze wzrostem przychodów, częstotliwości rozliczeń lub stopnia zaangażowania (np. inwestowania w promocję), ten sam model sprzedaży może zostać oceniony zupełnie inaczej.

Przychód to jedno, ale skąd właściwie biorą się koszty

Kiedy w projekcie zaczynają pojawiać się pierwsze pieniądze - albo przynajmniej realna perspektywa ich pojawienia się - naturalnie pojawia się pytanie o koszty. Intuicyjnie wydaje się oczywiste, że skoro coś ma przynieść przychód, to wydatki poniesione „po drodze” powinny go w jakiś sposób pomniejszać. W praktyce podatkowej sprawa jest jednak bardziej złożona.

Podstawowa zasada jest prosta: kosztem uzyskania przychodu może być tylko taki wydatek, który ma realny związek z osiągnięciem, zachowaniem albo zabezpieczeniem przychodu. Fiskus nie oczekuje, że każdy wydatek faktycznie przyniesie zysk, ale wymaga, aby w momencie jego ponoszenia istniał racjonalny związek z potencjalnym przychodem. To właśnie ten związek, a nie sam fakt wydania pieniędzy,  jest kluczowy.

W projektach cyfrowych ten związek bywa trudny do uchwycenia, bo wiele wydatków leży na granicy życia prywatnego i działalności zarobkowej. Sprzęt komputerowy, oprogramowanie, subskrypcje, grafika, muzyka, usługi techniczne czy marketingowe - wszystko to może mieć sens ekonomiczny, ale nie wszystko automatycznie staje się kosztem podatkowym. Organy podatkowe patrzą na to, czy dany wydatek był rzeczywiście poniesiony „z myślą o projekcie”, czy raczej jest elementem ogólnego stylu życia twórcy.

Istotne znaczenie ma również moment ponoszenia kosztów. Wydatki poniesione długo przed pojawieniem się pierwszych przychodów nie są z góry wykluczone, ale wymagają szczególnie dobrego uzasadnienia. Im bardziej projekt wygląda na uporządkowany i nastawiony na publikację oraz monetyzację, tym łatwiej wykazać, że koszty ponoszone wcześniej miały konkretny cel gospodarczy. W przypadku działań zupełnie luźnych, bez wyraźnego planu wydania produktu, granica staje się znacznie mniej wyraźna.

Nie bez znaczenia jest też sposób dokumentowania wydatków. Nawet przy niewielkiej skali działalności fiskus oczekuje, że podatnik potrafi wykazać:

  • kiedy wydatek został poniesiony,
    na co dokładnie,
  • oraz w jaki sposób miał on związek z przychodem.

Brak formalnej działalności gospodarczej nie zwalnia z obowiązku logicznego i spójnego uzasadnienia kosztów. Co więcej, w przypadku przychodów rozliczanych poza działalnością gospodarczą organy podatkowe zwykle podchodzą do kosztów ostrożniej niż wtedy, gdy ktoś prowadzi zarejestrowaną firmę.

Dlatego w praktyce pytanie nie brzmi: „czy mogę mieć koszty?”, ale raczej: czy potrafię sensownie obronić ich związek z przychodem i oddzielić je od wydatków czysto prywatnych. To właśnie ta granica, a nie sama forma rozliczenia, decyduje o tym, jak fiskus spojrzy na cały projekt.

Promocja i influencerzy jako moment zmiany perspektywy

Dla wielu twórców moment, w którym pojawia się pomysł zapłacenia za promocję, jest czymś naturalnym i zupełnie niewinnym: skoro gra już istnieje, to warto sprawdzić, czy da się dotrzeć do większej liczby odbiorców. Z punktu widzenia prawa podatkowego jest to jednak moment szczególny, bo świadczy o przejściu z etapu „spontanicznego projektu” do etapu świadomego działania nastawionego na efekt finansowy.

Wydatki na marketing — zwłaszcza na współpracę z influencerami — są dla organów podatkowych wyraźnym sygnałem, że twórca nie tylko udostępnia swój projekt, ale aktywnie inwestuje w jego sprzedaż. Nawet jeżeli kampania jest jednorazowa, krótka i eksperymentalna, to pokazuje określony sposób myślenia: planowanie, alokację środków oraz ocenę potencjalnego zwrotu. A to są cechy, które fiskus często kojarzy z działalnością zarobkową.

Nie oznacza to automatycznie, że sam fakt wykupienia kampanii reklamowej zmienia status podatnika albo „wymusza” założenie działalności gospodarczej. Prawo nie przewiduje takiej prostej zależności. Jednak promocja nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty okoliczności. Jest oceniana łącznie z:

  • częstotliwością i skalą uzyskiwanych przychodów,
  • regularnością działań twórcy,
  • sposobem rozliczania się z platformą,
  • a także z tym, czy podobne wydatki pojawiają się jednorazowo, czy cyklicznie.

Istotna jest również forma samej promocji. Współpraca z influencerami zazwyczaj ma charakter odpłatny i sformalizowany — pojawiają się faktury, umowy, przelewy. To sprawia, że wydatek jest dobrze udokumentowany, ale jednocześnie trudniej go uznać za czysto prywatny. Z perspektywy fiskusa wygląda on raczej jak koszt poniesiony w celu zwiększenia przychodów niż jak zwykły zakup konsumencki.

W praktyce to właśnie marketing bywa tym elementem, który „spina” całość działań w spójny obraz. Nawet jeśli wcześniej projekt rozwijany był nieregularnie, bez presji czasu i bez stałych wpływów, to zaplanowana promocja może sprawić, że całość zacznie wyglądać na działanie zorganizowane i ukierunkowane na zarobek. A to z kolei wpływa na ocenę, czy nadal mieścimy się w ramach aktywności prywatnej, czy też zbliżamy się do granicy, za którą organy podatkowe widzą już działalność gospodarczą lub co najmniej działalność nierejestrowaną.

Dlatego promocja nie jest problemem sama w sobie. Problemem może być raczej to, jak zmienia ona kontekst całego projektu i jak wpisuje się w pozostałe elementy: przychody, koszty, regularność i sposób działania twórcy.

Podsumowanie: jeden projekt, wiele możliwych ocen

Cała opisana sytuacja pokazuje coś, co w projektach cyfrowych zdarza się bardzo często: ten sam zestaw działań może być oceniany różnie, w zależności od kontekstu i skali. Samo stworzenie gry, jej udostępnienie na platformie czy nawet pierwsze wpływy finansowe nie przesądzają jeszcze o tym, że ktoś prowadzi działalność gospodarczą. Z drugiej strony nie istnieje też bezpieczna „strefa hobbystyczna”, w której prawo podatkowe przestaje działać.

Z perspektywy przepisów kluczowe znaczenie ma całościowy obraz aktywności: regularność działań, sposób organizacji projektu, relacja między przychodami a ponoszonymi kosztami oraz to, czy twórca zaczyna podejmować decyzje typowe dla działań nastawionych na zarobek. Każdy z tych elementów z osobna może wydawać się nieistotny, ale razem tworzą spójną historię, którą organy podatkowe potrafią odczytać.

W praktyce oznacza to, że nie ma jednego „momentu granicznego”, który da się wskazać w kalendarzu. Przejście od projektu prywatnego do działalności ocenianej jak zarobkowa zwykle odbywa się stopniowo — poprzez kolejne decyzje, takie jak publikacja na platformie, pierwsze wypłaty, dokumentowanie kosztów czy inwestowanie w promocję. Każdy z tych kroków przesuwa akcent nieco dalej.

Dlatego w podobnych sytuacjach najrozsądniejszym podejściem nie jest szukanie jednej, uniwersalnej odpowiedzi, lecz świadome zarządzanie swoim projektem: pilnowanie skali przychodów, porządkowanie dokumentów, obserwowanie, jak zmienia się charakter działań i w razie potrzeby dostosowywanie formy rozliczeń do rzeczywistości. Prawo podatkowe nie oczekuje perfekcji, ale oczekuje spójności.

Na końcu warto pamiętać, że wiele projektów twórczych zaczyna się dokładnie w ten sposób — jako coś robionego „po godzinach”, bez presji i bez wielkich planów. Dopiero później pojawia się pytanie, czy i kiedy warto potraktować je poważniej również od strony formalnej. I to pytanie nie zawsze ma jedną, prostą odpowiedź.

 

Wpisz nasz KRS 0000318482 w Deklaracji Podatkowej PIT.

Wyszukaj: Akademia Liderów Innowacji i Przedsiębiorczości Fundacja dr Bogusława Federa w https://www.podatki.gov.pl/pit/twoj-e-pit/

Dziękujemy

Stan prawny: 8 stycznia 2026 r.

 

 Stan prawny:

  1. Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców  (Dz.U. 2018 poz. 646 ze zm.)
  2. Ustawa z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. 1991 Nr 80 poz. 350 ze zm.)
  3. Ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. 2004 Nr 54 poz. 535 ze zm.)
  4. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 Nr 24 poz. 83 ze zm.)
  5. Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa (Dz.U. 1997 Nr 137 poz. 926 ze zm.)

 

Pamiętaj:
Wpisz nasz KRS 0000318482 w Deklaracji Podatkowej Twój e-PIT
Dziękujemy!

Czy wiesz, że aż 96% mikro firm zapewnia 75% wszystkich wpływów z podatków i wytwarza 51% zysku gospodarki kraju?

A tylko niewielkiej liczbie udaje się utrzymać na rynku dłużej niż rok bez dostatecznej wiedzy i znajomości przepisów.

A czy wiesz, że...

Ty też możesz coś zrobić, abyśmy mogli dalej działać i skutecznie Cię wspierać?

KRS 0000318482

Przejdź do Twój e-PIT